Co robi Niegdysiejsza zamiast szyć sukienkę na bal listopadowy? Szyje, tylko nie to co powinna. Ale przynajmniej nadrabiam zaległości. Poniżej to, co tak naprawdę miałam mieć na Złotym, ale wtedy nie zdążyłam. W zamian uszyłam ten cały kremowy komplet. Rozumiecie to? Bo ja ni w ząb...
W każdym razie teraz uszyłam żuawkę czyli po prostu bolerko- aksamit z podszewką z tafty i bluzkę a la garibaldi z batystu zdobioną czarną koronką zapinaną na szklane guziki, kiedyś znalezione na allegro. Do tego budka obszyta czerwoną satyną, kwiatki papierowe, od spodu biały batyst. Forma budki uzyskana przez pocięcie podkładki pod talerz.
A w międzyczas dokończyłam jeszcze to czego nie uszyłam na zlot, a mianowicie sukienkę balową. Miało wyjść to :
A wyszło to: (sorry, że nie w całości, ale gębę w tym dniu miałam wyjątkowo niewyjściową)
Jakby co to się łapie na bal w listopadzie jakbym nie obrobiła granatowej satyny jaką mam w planie.
A plan jest taki :
(Ta niebieska, ale dół gładki a te falbany ze stanika koronkowe)
niedziela, 19 października 2014
środa, 24 września 2014
19.Skarby za miedzą :-)
Wszyscy interesujący się chociaż trochę historią wiedzą, że w naszym kraju jest kilka pałaców i zamków, które zobaczyć trzeba. Wymienić można choćby Pszczynę, Łańcut, Kozłówkę, Wilanów i jeszcze kilka, by się znalazlo. Przez to czasem nie wiemy jakie skarby mamy zaraz za miedzą. Akurat w przypadku Śląska sprawa nieco się komplikuje- bo ileż przyjemniej zwiedzać, przynajmniej niektórym włości Zamoyskich niż Donnesmarcków. W weekend 20-21 września Muzeum w Gliwicach organizowało kolejne- już 12 -Gliwickie Dni dziedzictwa Kulturowego. Tym razem zwiedzaliśmy rezydencje wśród łąk i lasów i mieliśmy możliwość wejść do dawnych dworów, gdzie zazwyczaj zwiedzanie jest zabronione , bo teraz są tam szkoły, urzędy czy szpitale...
Brynek- rezydencja Donnesmarcków - aktualnie zespół Zespół Szkół Leśnych i Ekologicznych.
Miejscowość najpierw należała do rodziny Verdugo, potem do Rosenthalów a na sam koniec do Donnesmarcków z linii bytomsko-siemianowickiej. Sam pałac został zbudowany w latach 1905-1906 na fundamentach starego pałacu. Jakimś cudem nie został on spalony w 1945 przez Rosjan, jak to się stało z wieloma rezydencjami na Śląsku, a jedynie zniszczony. Po wojnie utworzono tu Gimnazjum, potem Liceum a na koniec Technikum Leśne. W pałacu jest aktualnie internat, w stajniach szkoła podstawowa a w ujeżdżalni koni sala gimnastyczna.
Widok od frontu.
Widok z boku na wejście do kaplicy, oprócz podwórza można do niej wejść od strony sali balowej. W poprzedniej epoce w kaplicy był sklep spożywczy.
Znowu od frontu .
Widok od strony ogrodu.
Sień boczna- otwarte drzwi prowadzą do sali balowej- dziś można się tu załapać na studniówkę :-)
Sień główna.
Boczna klatka schodowa.
Jedne z zachowanych drzwi do pokoi.
Sufit w gabinecie Jaśnie Pana-gabinet aktualnie jest stołówką.
Kominek w gabinecie Jaśnie Pana .
Klatka schodowa łącząca gabinet z pokojem bilardowym.
Sufit i okna z oryginalnymi witrażami w gabinecie .
Kratka centralnego ogrzewania .
Główny korytarz rezydencji .
Widok na cały gabinet-z boku widać drzwi do schodów do bilarda .
Kominek.
Oryginalne wazy jakie zachowały się w klatce schodowej.
Sufit w jednej z sal.
Sufit w innej z sal .
Sufit w sali balowej z oryginalnymi żyrandolami ,widać galeryjkę dla orkiestry.
Kominek w sieni.
Foty z dedykacją dla D....i :-) wnętrze pianina jakie się uchowało gdzieś w kąciku.
Znowu sień i kawałek kominka .
I po raz kolejny sala balowa- biegałam tam jak szalona po wszystkich pomieszczeniach, żeby uchwycić moment, gdy nie będzie innych ludzi stąd brak kolejności w zdjęciach.
Drzwi widoczne za kolumną prowadzą do korytarzyka do kaplicy.
Znowu korytarz.
Widok z półpiętra na główną klatkę schodową .
Korytarz na piętrze-tam już są pokoje internatu i nie wolno wchodzić, ale jakoś się udało.
Półpiętro.
Sufit korytarzyka do kaplicy.
Oryginalny witraż w kaplicy.
Sufit kaplicy.
Pałac w Kamieńcu- włość początkowo należąca do rodziny von Kokorz potem Loewenckronów, von Strachwitzów a na koniec do zu Stolberg Stolbergów, którzy w 1910 dokonali ostatniej przebudowy nadając pałacowi obecny wygląd. Aktualnie w budynku jest Ośrodek Rehabilitacyjny dla dzieci.
Główne schody i sień wejściowa.
Jadalnia, w której Carson byłby zachwycony. Wokół całej sali w boazerii są mniejsze lub większe kredensiki, zamykane i z półeczkami do przechowywania wszelkiego sprzętu do jadalni. W rogach są duże kredensy do stawiania potraw.
Znowu klatka schodowa.
Sufit w kaplicy- w dawniejszych czasach był w niej gabinet dyrektora ośrodka.
Widok na jeden z kredensików.
Kominek w jadalni .
Zbliżenie kredensiku.
Ozdobne okno z ozdobą która niegdyś była w ogrodzie-najprawdopodobniej część fontanny lub doniczka.
Kolejnym miejscem jakie zobaczyłam był zamek w Starych Tarnowicach- odbudowany z gruzów przez obecnego właściciela. Wcześniej należał do Wrochemów i Donnesmarcków, ale tych ze Świerklańca, po wojnie PGR. Niestety teraz czeka go przyjemność zostania hotelem i centrum konferencyjnym...
Detale bramy.
Detal zegara .
Sam zegar.
Stara waza.
Szachy.
Renesansowy stół
Ogólny widok jednej z sal.
Dwór w Wielowsi należący do rodziny Verdugo a potem hrabiny von Schack, Johanna Benedicta von Groeling, hrabiego Notockiego, Henryka Traugotta von Holly, Antona Garniera, Jarotzkiego, Stierza, von Wallhofena, du Port`a i rodziny von Kuschel.Ostatnimi właścicielami była rodzina von Durant. Pałac zbudowany jeszcze w XVIII w. był potem wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz w latach 20-tych XX wieku. Obecnie Urząd Gminy Wielowieś.
Zdjęć wnętrza nie ma, bo baterie aparatu nie chciały się już ze mną w to bawić. Ale wystarczy pójść do biblioteki w Wielowsi, żeby zobaczyć bardzo ładna sień pełniąca jednocześnie rolę pokoju myśliwskiego z zachowaną boazerią i kominkiem.
Odwiedziłam jeszcze dwór/pałac w Łubiu, którego mieszkańcami była rodzina Baildonów.. Dwór stał już w tym miejscu od II połowy XIX wieku , ale dzisiejszy wygląd to efekt przebudowy z lat 1910-11. Aktualnie jest tam Dom Pomocy Społecznej i nie można wchodzić nawet za płot, chociaż czasem, niektórym się udaje ta sztuka :-).
Poniższe zdjęcia pochodzą zatem ze strony pani Małgorzaty Malanowicz .
Brynek- rezydencja Donnesmarcków - aktualnie zespół Zespół Szkół Leśnych i Ekologicznych.
Miejscowość najpierw należała do rodziny Verdugo, potem do Rosenthalów a na sam koniec do Donnesmarcków z linii bytomsko-siemianowickiej. Sam pałac został zbudowany w latach 1905-1906 na fundamentach starego pałacu. Jakimś cudem nie został on spalony w 1945 przez Rosjan, jak to się stało z wieloma rezydencjami na Śląsku, a jedynie zniszczony. Po wojnie utworzono tu Gimnazjum, potem Liceum a na koniec Technikum Leśne. W pałacu jest aktualnie internat, w stajniach szkoła podstawowa a w ujeżdżalni koni sala gimnastyczna.
Widok od frontu.
Widok z boku na wejście do kaplicy, oprócz podwórza można do niej wejść od strony sali balowej. W poprzedniej epoce w kaplicy był sklep spożywczy.
Znowu od frontu .
Widok od strony ogrodu.
Sień boczna- otwarte drzwi prowadzą do sali balowej- dziś można się tu załapać na studniówkę :-)
Sień główna.
Boczna klatka schodowa.
Jedne z zachowanych drzwi do pokoi.
Sufit w gabinecie Jaśnie Pana-gabinet aktualnie jest stołówką.
Kominek w gabinecie Jaśnie Pana .
Klatka schodowa łącząca gabinet z pokojem bilardowym.
Sufit i okna z oryginalnymi witrażami w gabinecie .
Kratka centralnego ogrzewania .
Główny korytarz rezydencji .
Widok na cały gabinet-z boku widać drzwi do schodów do bilarda .
Kominek.
Oryginalne wazy jakie zachowały się w klatce schodowej.
Sufit w jednej z sal.
Sufit w innej z sal .
Sufit w sali balowej z oryginalnymi żyrandolami ,widać galeryjkę dla orkiestry.
Kominek w sieni.
Foty z dedykacją dla D....i :-) wnętrze pianina jakie się uchowało gdzieś w kąciku.
Znowu sień i kawałek kominka .
I po raz kolejny sala balowa- biegałam tam jak szalona po wszystkich pomieszczeniach, żeby uchwycić moment, gdy nie będzie innych ludzi stąd brak kolejności w zdjęciach.
Drzwi widoczne za kolumną prowadzą do korytarzyka do kaplicy.
Znowu korytarz.
Widok z półpiętra na główną klatkę schodową .
Korytarz na piętrze-tam już są pokoje internatu i nie wolno wchodzić, ale jakoś się udało.
Półpiętro.
Sufit korytarzyka do kaplicy.
Oryginalny witraż w kaplicy.
Sufit kaplicy.
Pałac w Kamieńcu- włość początkowo należąca do rodziny von Kokorz potem Loewenckronów, von Strachwitzów a na koniec do zu Stolberg Stolbergów, którzy w 1910 dokonali ostatniej przebudowy nadając pałacowi obecny wygląd. Aktualnie w budynku jest Ośrodek Rehabilitacyjny dla dzieci.
Główne schody i sień wejściowa.
Jadalnia, w której Carson byłby zachwycony. Wokół całej sali w boazerii są mniejsze lub większe kredensiki, zamykane i z półeczkami do przechowywania wszelkiego sprzętu do jadalni. W rogach są duże kredensy do stawiania potraw.
Znowu klatka schodowa.
Sufit w kaplicy- w dawniejszych czasach był w niej gabinet dyrektora ośrodka.
Widok na jeden z kredensików.
Kominek w jadalni .
Zbliżenie kredensiku.
Ozdobne okno z ozdobą która niegdyś była w ogrodzie-najprawdopodobniej część fontanny lub doniczka.
Kolejnym miejscem jakie zobaczyłam był zamek w Starych Tarnowicach- odbudowany z gruzów przez obecnego właściciela. Wcześniej należał do Wrochemów i Donnesmarcków, ale tych ze Świerklańca, po wojnie PGR. Niestety teraz czeka go przyjemność zostania hotelem i centrum konferencyjnym...
Detale bramy.
Detal zegara .
Sam zegar.
Stara waza.
Szachy.
Renesansowy stół
Ogólny widok jednej z sal.
Dwór w Wielowsi należący do rodziny Verdugo a potem hrabiny von Schack, Johanna Benedicta von Groeling, hrabiego Notockiego, Henryka Traugotta von Holly, Antona Garniera, Jarotzkiego, Stierza, von Wallhofena, du Port`a i rodziny von Kuschel.Ostatnimi właścicielami była rodzina von Durant. Pałac zbudowany jeszcze w XVIII w. był potem wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz w latach 20-tych XX wieku. Obecnie Urząd Gminy Wielowieś.
Zdjęć wnętrza nie ma, bo baterie aparatu nie chciały się już ze mną w to bawić. Ale wystarczy pójść do biblioteki w Wielowsi, żeby zobaczyć bardzo ładna sień pełniąca jednocześnie rolę pokoju myśliwskiego z zachowaną boazerią i kominkiem.
Odwiedziłam jeszcze dwór/pałac w Łubiu, którego mieszkańcami była rodzina Baildonów.. Dwór stał już w tym miejscu od II połowy XIX wieku , ale dzisiejszy wygląd to efekt przebudowy z lat 1910-11. Aktualnie jest tam Dom Pomocy Społecznej i nie można wchodzić nawet za płot, chociaż czasem, niektórym się udaje ta sztuka :-).
Poniższe zdjęcia pochodzą zatem ze strony pani Małgorzaty Malanowicz .
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)




